Colorful Pantaloons. Obsługiwane przez usługę Blogger.
Warszawa, Polska

Weddings


Nigdy nie byłam fanką rodzinnych imprez. "Rodzinnych", czyli takich, na których poznaje się tuziny osób, które w jakiś magiczny sposób są z tobą spokrewnione. Ale mus to mus, kiedy żeni się twój bliski kuzyn.

Naprawdę miałam nadzieje, że ubiegła sobota będzie całkiem znośna - że Łukasz, bo tak ma na imię mój brat cioteczny, urządzi jakieś przyjemne przyjęcie, bo przecież jest młody, nowoczesny, pracuje w dużej firmie informatycznej. Niestety, z chwilą, w której mój wzrok powędrował w kierunku domu weselnego i zespołu muzyków, który stał dumnie u jego progu, porzuciłam moje złudne marzenie. Było klasycznie - frontman z akordeonem śpiewający profesjonalnym głosem Zenka Martyniuka powszechnie znany i lubiany utwór "Szła dzieweczka do laseczka", reszta bandu nieco w tle grzecznie podgrywająca w takt.

Usiedliśmy wszyscy do stołu. "To co? - wódeczka za zdrowie młodej pary!" Podano jedzenie, oczywiście do wyboru flaczki albo rosołek - tradycyjnie, po polsku. Potem kieliszek wódki na lepsze trawienie. Kolejno, drugie danie jak u babci na niedzielnym obiadku, kotlety z piersi wielkie na pół talerza i ziemniaczki. Nie obraźcie się, lubię polską kuchnię, dajcie mi pierogi i kapustę, a będę w raju, ale jeśli mowa o schabowych, to nie ich nie znoszę, nie mogę nawet na nie patrzeć, zwłaszcza kiedy są smażone na głębokim oleju i ociekające tłuszczem.

Po tym sowitym posiłku i porządnym nawodnieniu [nawódnieniu], ludzie zrobili się weselsi. Wodzirej polecił wszystkim siedzącym złapać się pod ręce i bujać do słów "na prawo, na lewo...". Kto wymyślił prowadzenie takich zabaw przy stole? Halo, tutaj się je! Potem standardowo był pociąg, dorośli jak przerośnięte dzieci biegali po sali formując wężyka. A później jeszcze więcej alkoholu.

Polskie wesela są dla mnie abstrakcją. O ile uroczystości w kościele są prawdziwie piękne, o tyle same wesela gubią cały urok i magię. Młodzi są zmuszeni zapraszać krewnych, których nigdy nie widzieli na oczy, z którymi nie utrzymują kontaktu, tylko dlatego, że tak wypada albo też tego wymagają ich rodzice, którzy często w jakimś stopniu finansują przyjęcie. Większość gości upija się do nieprzytomności i nie kontrolując swojego zachowania robi z siebie idiotów. Ciotki obgadują wszystko i wszystkich, komentują wzajemnie swoje stroje, fryzury i makijaże. Małe dzieci muszą oglądać to, jak ich tatusiowe kręcą tyłkami na parkiecie tylko po to, aby wygrać kolejną wódkę w zabawie.

Moment zawarcia małżeństwa jest naprawdę wyjątkowy, będziemy go pamiętać do końca życia, dlatego tez powinniśmy celebrować go i cieszyć się nim zachowując przyzwoitość i dobry smak - nie chcemy przecież odtwarzać w głowie obrazu wujka wymiotującego wprost na nową sukienkę ciotki.

A więc to byłoby na tyle. Piszcie w komentarzach, co myślicie o na ten temat :)

Love,
N


1 komentarz

  1. są gusta i guściki :p ja na przykład też wolałabym właśnie super zespół z akordeonem niż umca umca alan walker w głośnikach. byłam na jednym takim NOWOCZESNYM weselu i było drętwo :p ale wiadomo - dla każdego coś innego :)

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM

© Colorful Pantaloons. Design by Fearne.